Pozostawię te anglojęzyczną nazwę, bo świetnie oddaje to, co powinniśmy w tym momencie zrozumieć. Jak to się stało, że wadliwy produkt opuścił nasz proces? Jak się nam wymknął? Jak uniknął naszej kontroli? Przecież mamy w procesie wiele punktów, w których sprawdzamy zgodność tego, co produkujemy z wymaganiami klienta lub procesowymi…
A jednak, wadliwy produkt dotarł do klienta. Mając już dokładnie opisaną wadę (patrz punkt 2D) powinniśmy przeanalizować proces i znaleźć miejsce, w którym wada powinna być wykryta. To znaczy, o ile w ogóle kontrolujemy daną charakterystykę. Jeżeli tak, to nasza kontrola okazała się być w danym momencie (wyprodukowanie wady) nieskuteczna.
Może się także okazać, że danej cechy produktu w ogóle nie kontrolujemy. Nie ma się wtedy co dziwić, że jej nie wychwyciliśmy i opuściła nasz proces. Właściwe zabezpieczenie tego punktu w procesie może być jedną z akcji. Ale uwaga! Kontrola to działanie już post factum – zastanówmy się w pierwszej kolejności, jak wady nie wyprodukować!
