Koncept PDCA rozwinięty na miarę potrzeb

Wszystkie zaprezentowane powyżej metody rozwiązywania problemów zawierają powszechnie znane elementy. Jedni układają te klocki tak, inni inaczej. Każda dąży w swoich działaniach do znalezienia rzeczywistej przyczyny problemu, a następnie ją eliminuje. Pracownicy tych firm wiedzą, że usuwanie symptomów problemu jest nieskuteczne. Dlatego drążą temat wszelkimi możliwymi narzędziami, aż dotrą do sedna. A więc to nie formularz jest kluczem do rozwiązania Twojego problemu. Możesz używać dowolnego, albo… żadnego!

Zauważ, że wszystkie przytoczone metody opierają się na pewnej podstawowej, niezmiennej kolejności działań. Najpierw następuje analiza przyczynowo-skutkowa, z której powstaje PLAN. Następnie rozwiązania problemu są WDRAŻANE. Po tym następuje faza WERYFIKACJI. A jeśli akcje są skuteczne, to nowy sposób pracy jest zamieniany na NOWY STANDARD.

Wiesz co mam na myśli? Tak! To jest PDCA  tyle, że trochę większe, niż drobne, codzienne akcje.. Każdy rozwiązany problem to kolejny schodek w rozwoju. To też jest KAIZEN, ciągłe doskonalenie. Widzisz więc, że nie tylko propozycje ulepszeń (zwane też sugestiami pracowniczymi czy wnioskami modernizacyjnymi), nie tylko wyniki warsztatów optymalizacyjnych, ale także Twoje problemy są napędem ciągłego doskonalenia.

Często zamiast szukać ulepszeń, warto porządnie (skutecznie i trwale!) rozwiązywać trapiące nas problemy. Tym bardziej, że od nich nie uciekniemy, a większość będzie wracała jak bumerang. Pomyśl o tym, zanim jutro złożysz kolejny pomysł na udoskonalenie Twojego procesu. Na czym więcej zyskasz: na drobnej poprawie, czy na usunięciu uciążliwego problemu?