Kolejne iteracje (powtarzanie tej samej sekwencji czynności w pętli) prowadzą do celu. Deming (wspomniany w lekcji o PDCA) wcale nie chciał, abyśmy używali PDCA jednorazowo i tylko do wykonania jednej czynności. Chodzi o poprawę systemu pracy, poprawę osiąganego wyniku, co ma prowadzić do ulepszenia całej organizacji.

Sam W. Deming PDCA nazywał „cyklem Shewharta” – innego amerykańskiego statystyka, z którym współpracował i którego teorię spopularyzował. Tak, tak, to nie Deming jest autorem koła Deminga! Panowie pracowali wspólnie nad produktywnością w czasie Drugiej Wojny Światowej.
Zresztą, w późniejszych latach zmienił PDCA na PDSA, zastępując check słowem study czyli badać. Uznał, że sprawdzanie jest bardziej kojarzone z kontrolą a nie analizą zagadnienia.
W każdym bądź razie, ten mały mikrocykl jest podstawą do postępu. Nie za często w naszej pracy będziemy wprowadzali rewolucyjne zmiany, ale codziennie możemy robić małe kroki. Możemy też ich nie robić i pracować nad fantastycznym rozwiązaniem, które wystrzeli nas mocno w przód, przed konkurencję. Tylko, jeśli nasz pomysł nie wypali, to musimy mieć świadomość, że cały świat codziennie idzie małymi kroczkami do przodu. Jeśli my tego nie będziemy robić, to na pewno pozostaniemy w tyle.
